Kazanie na Święto Podwyższenia Krzyża Świętego
W ręce, by to serce było osoby, dziś nie zapłakał, widząc Stworzyciela swego na krzyżu zawieszonego, na słońcu upieczonego baranka wielkanocnego rozwiniętym.
- Wprowadzenie - Znaczenie Krzyża
- Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski - Świadek Wiary
- Kontrast ze Współczesnością
- Pytanie do Członków Zgromadzeń
- Bractwo Świętego Piusa X - Autoprzegląd
- Pytanie o Konsekwencję
- Tragiczne Położenie Kościoła
- Krzyż - Głupstwo dla Pogan, Zgorszenie dla Żydów
- Nadzieja w Łasce Bożej
- Zakończenie - Przykład Arcybiskupa Nowowiejskiego
- Modlitwa Końcowa
Wprowadzenie - Znaczenie Krzyża
W ręce, by to serce było osoby, dziś nie zapłakał, widząc Stworzyciela swego na krzyżu zawieszonego, na słońcu upieczonego baranka wielkanocnego rozwiniętym.
Gromadzimy się w to święto Podwyższenia Krzyża Świętego przy chrystusowym ołtarzu i wpatrujemy się w krzyż, który jest głupstwem dla pogan, zgorszeniem dla Żydów, ale dla nas katolików jest, był i zawsze będzie znakiem nadziei, znakiem zwycięstwa.
Arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski - Świadek Wiary
Ilekroć Kościół święty obchodzi to święto, wspominałem postać arcybiskupa Antoniego Juliana Nowowiejskiego – wielkiego polskiego biskupa, autora wielu pozycji książek dotyczących liturgii Kościoła świętego.
Który, Moi drodzy, był nie tylko wybitnym liturgistą, wybitnym biskupem pasterzem, oznaczony został przez ojca świętego, świętego Piusa X, którego relikwie spoczywają dzisiaj na ołtarzu, tytułem asystenta z tronu Papieskiego, tytułem arcybiskupa ad personam w uznaniu za swoje zasługi dla Kościoła.
Ale nade wszystko, Moi drodzy, jego ziemskie wojowanie znalazła swój finał w najpiękniejszy dla kapłana sposób – to jest przelać swoją krew za Chrystusa i zostać dołączony do grona męczenników.
Męczeństwo w Obozie Koncentracyjnym
Kiedy tenże arcybiskup Nowowiejski razem z biskupem pomocniczym diecezji polskiej Kłodzkiej, biskupem Germańskim, zostali aresztowani, zostali przewiezieni przez bezbożne hitlerowskie wojska do obozu.
Wówczas, czując całą pewność nienawiści płynącej z serc i umysłów tych biednych, z protestantyzmu zwanych Niemców, którzy utracili na skutek popadnięcia w tę niezwykle niebezpieczną agresję jakiekolwiek poczucie religijności, jakiekolwiek poczucie bojaźni Bożej – drażniło ich niesamowicie, jak ten 80-kilkuletni człowiek z siwymi włosami w swojej sutannie i inspekcje chodził po tym obozie.
Nie mogli oni znieść widoku katolickiego biskupa z krzyżem na piersiach. I pewnego dnia podeszli do niego, zerwali krzyż i rzucili w błoto.
Już arcybiskup Nowowiejski uklęknął i pocałował ten krzyż, znak zbawienia – nie kawałek metalu, ale znak naszego Pana Jezusa Chrystusa. I to wywołało taką wściekłość brutalnych najeźdźców – zaczęli go kopać po brzuchu swoimi buciorami, 80-kilkuletniego polskiego biskupa.
Ta scena, Moi drodzy, jest dla nas świadectwem tego, jak Pana naszego Jezusa Chrystusa i jego przeżyliśmy kochać i jak może wyglądać to Podwyższenie Krzyża Świętego także i w twoim życiu – to podwyższenie, wyjęcia go z błota, który został wrzucony bocznią szatańską łapą, nawet jeżeli miałoby cię to kosztować utratę życia.
Kontrast ze Współczesnością
Drodzy wierni, jak bardzo kontrastuje przykład arcybiskupa Nowowiejskiego z tym, co obserwujemy wokół nas każdego dnia w tym przedziwnym roku pańskim 2021, także z postawą tych, którzy mienią się być kapłanami tradycji.
Dokument Traditionis Custodes i Reakcja Wspólnot
Tak jak już wam nieraz wspominałem, walec Bergoglio jedzie naprzód i oto spodziewane są wizytacje w różnych zgromadzeniach i instytutach, bractwach, niegdyś nazywanych zgromadzeniami Ecclesia Dei. Ecclesia Dei Franciszek już dawno rozwiązał – został taki spadek Wojtyły, Ratzingera, kościele berlińskim posadzie wraca Świętego Piotra i tym podobnych.
W związku z tym, że jak spodziewać się można, te rzymskie wizytacje będą, mówiąc wprost, żrącym i dobiciem tych resztek, przełożeni tychże różnych wspólnot spotkali się 31 sierpnia w Portale we Francji, w seminarium Instytutu Dobrego Pasterza, by opracować wspólne stanowisko wobec Rzymu.
Analiza Listu Przełożonych
Mówi się: ten kto spodziewałby się głosu sprzeciwu, był by się ten kto spodziewałbym się, że staną oni mężnie w obronie nie swojej, ale honoru naszego Pana Jezusa Chrystusa – nieliczni tego się spodziewali. Ja osobiście należę do tego grona, które przewidywało, jaka będzie to postawa, tak jak przewidywał to arcybiskup Marcel Lefebvre, który ostrzegał tych księży, których kilkadziesiąt lat temu zaczęli odłączać się od Bractwa Świętego Piusa X, skuszeni różnymi rzymskimi propozycjami. Ostrzegał ich, by tego nie robili, że za tą marchewką kryje się pułapka, łapka dla ich dusz i dla dusz, które powierzone są ich pasterskiej trosce.
I Moi drodzy, na to stanowisko, ten list, oświadczenie, mówiąc wprost, jest żenujące i żałosne, i aż przykro patrzeć, że podpisali się pod nim kapłani, którzy często od kilkunastu, kilkudziesięciu lat przesiadką mszę świętą katolicką wszechczasów odprawiają.
Ale contra factum non est argumentum – nie dyskutujemy z faktami. Spójrzmy, co to nakreśli.
Fragmenty Listu
„Instytuty sygnatariuszy pragnę przede wszystkim ponownie wyrazić swoją miłość do Kościoła i wierność Ojcu Świętemu‟ – zaczyna się jeszcze nieźle. Tylko pytanie: miłość do którego Kościoła i wierność jakiemu Ojcu Świętemu pragnę wyrazić?
Już nam, Moi drodzy, następnie: „Podlegamy lojalnie władzy papieża i biskupów diecezjalnych. Potwierdzamy nasze przywiązanie do magisterium‟ – gdyby tu postawili kropkę, to jeszcze można byłoby jakoś bronić. Ale postanowili napisać dokładnie to, czego oczekuje od nich Jerzy Bergoglio i funkcjonariusze Kościoła posoborowego: „także soboru watykańskiego drugiego i tego, co po nim następuje.‟
Moi drodzy, nie ma czegoś takiego jak magisterium soboru watykańskiego drugiego, bo Sobór Watykański II był antysoborem i wszystkie jego dokumenty nadają się tylko i wyłącznie na śmietnik historii.
Z emaila, że piszą to nie polscy posoborowi biskupi, ale przełożenie wspólnot tradycjonalistyczne. Wielu z nich członków tych wspólnot znał osobiście arcybiskupem Lefebvre, przyjmował od niego święcenia, kończył seminaria Bractwa i słyszeli o błędach soborowych, słyszeli o tym, że liberalizm jest grzechem, słyszeli o spisku masońskim przeciwko Kościołowi, o detronizacji naszego Pana Jezusa Chrystusa.
A dziś wyznają swoją wiarę w magisterium drugiego soboru watykańskiego i tego, co po nim następuje – a więc wszelkie Wojtyły, Ratzingera, Bergoglio, berlińskie brednie.
„Zgodnie z katolicką doktryną o konieczności koniecznej uległości‟ – uległości wobec czego? Chłopców szatana? Wobec błędu? Wobec zła? To nie jest katolicka uległość – to jest głupota i bezmyślność i przykładanie swojej ręki do niszczenia Kościoła katolickiego.
Posłusznie arcybiskup Karol Maria Viganò nazwał Franciszka likwidatorem Kościoła Katolickiego, bo nic więcej poza likwidacją nie uczynił i nie ucze.
Dalsza Część Listu
A tymczasem, Moi drodzy, ciężar tradycjonaliści piszą dalej: „Błagamy o ludzki, osobisty dialog pełen zaufania, daleki od ideologii czy chłodu dekretów administracyjnych‟ – a więc ustawiają się jak chłopcy do bicia, jak prasi, którzy błagać chcą teraz heretyka o to, żeby pozwolił im jeszcze być katolikami.
I Moi drodzy, kolejny, można by powiedzieć, hit – a więc sygnatariusze tego listu dwukrotnie powoływają się na jaki dokument: na Amoris Laetitia – jeden z najbardziej obrzydliwych bergogliańskich dokumentów.
Komedia, chciałoby się powiedzieć, kiedy słyszysz: „Papież Franciszek zachęca duszpasterzy, aby słuchali z miłością, z pokojem, ze szczerym pragnieniem, aby dojść do sedna dramatu osób i zrozumieć ich punkt widzenia, aby im pomóc żyć lepiej i rozpoznać swoje miejsce w Kościele‟ – słowa, które nakreślił o osobach żyjących trwale w grzechu śmiertelnym, sugerując, że mogą oni być dopuszczeni do stołu Pańskiego.
Dziś tradycjonaliści pragną odnosić do siebie samochód wegańskie: „Chętnie powierzamy ojcowskiemu mu sercu dramaty, które przeżywamy.‟
A może wystarczy po prostu chwilę stanąć mężnie przy chrystusowym krzyżu, nazwać zło złem, błąd błędem, i żadnego dramatu już przeżywać nie trzeba? Bo stanie się w prawdzie, stanie się po stronie Chrystusa, a nie okrakiem na barykadzie – Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek. A w zasadzie należałoby powiedzieć: diabłu świeczkę i Panu Bogu ogarek.
„Potrzebujemy słuchania i troskliwym, a nie potępienia bez dialogu. Surowe osądzanie stwarza poczucie niesprawiedliwości i rodzi urazem. Cierpliwość zmiękła serca. Potrzebujemy czasu.‟
Czasu na co? No chyba na realizację czwartego życzenia Bergoglio, wyrażonego w liście towarzyszącym temu dokumentowi Traditionis Custodes – nzwanej przewrotnie „Strażnicy tradycji‟, należałoby raczej „strażnicy więzienni‟, którzy mają doglądać tych księży niepokornych.
I wtedy rzeczywiście Franciszek wyraźnie napisał, że on dopuszcza jeszcze stare formy liturgiczne, ale po to, aby dać wystarczającą ilość czasu osobom do nich przywiązanym na co? Na powrót do ksiąg liturgicznych produkowanych przez jakże świętych papieży Pawła VI i Jana Pawła II.
To jest cel Jerzego Bergoglio i okazuje się, że teraz niby tradycyjni księża dają się wciągnąć w tę gierkę, zamiast stanąć, jasno uderzyć ręką w stół i powiedzieć: dosyć, dosyć błędów, to jest dosyć herezji, dość wyrzekania się naszego Pana Jezusa Chrystusa, dosyć plucia w twarz katolikom.
Pytanie o Odwagę
Zamiast jasno powiedzieć: Jerzy Bergoglio, nie masz żadnego prawa, aby nam zabraniać wykonywania naszego obowiązku, jakim jest składanie Bogu ofiary świętej, czystej, Niepokalanej, jaką jest msza święta wszechczasów – mówi najwygodniejsza modlitwa Kościoła, kanon rzymski.
Dlaczego żaden z tych księży nie miał odwagi wstać, zaprotestować i powiedzieć: my mamy prawo i obowiązek i po wsze czasy zgodnie z wolą ojca świętego, świętego Piusa V, będziemy to prawo i ten obowiązek realizować?
Czemu żaden z nich nie zaprotestował? Pozostało tylko, jak też czule, wychowali się na to właśnie, żeby czekać dalej.
Kolejne Fragmenty
Moi drodzy, kolejne brednie: „Prosimy o braterskie spotkania, podczas których będziemy mogli wyjaśnić, kim jesteśmy, jakie są powody naszego przywiązania do pewnych form liturgicznych.‟
Tą mszę świętą katolicką nazywasz teraz pewną formą liturgiczną i będziesz się teraz tłumaczył heretyką tego, że chcesz odprawiać katolicką mszę świętą? Panowie, łączy szczęście tego wstydu?
Pytanie do Członków Zgromadzeń
Teraz, Moi drodzy, pojawia się pytanie: co z członkami tych zgromadzeń? Czy będą dalej brać udział w tej szopce, w tej hańbie? Czy może któryś z nich wreszcie zaprotestuje, trzaśnie ręką o stół, jednocześnie drzwiami i wyjdzie, nie będzie się tłumaczył z tego, że jest katolikiem?
Dlaczego katolik ma się wstydzić tego, że jest katolikiem? Dlaczego ma się tłumaczyć z tego, że jest katolikiem? Rydzykowi przepraszać go za to na kolanach?
Oby jak najwięcej członków tych zgromadzeń się opamiętało, widząc te brednie, tą kapitulację, zrobili to, co już dawno powinni zrobić: chłop puścić szeregi kontrolowanej opozycji, żeby przejść pod chrystusowy krzyż i przy nim trwać.
Bractwo Świętego Piusa X - Autoprzegląd
I Moi drodzy, pewien kapłan Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, tego znany YouTuber, opublikował komentarz do tego listu bardzo ostry – padają tam surowe osądy: kolaboranci itd., itd.
Tylko pytanie: czy nie powinien najpierw uderzyć się w swoje piersi? Czy Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X ma jeszcze moralne prawo, aby pouczać i gotować? Moim zdaniem nie, bo już w roku 2012 biskup Bernard Fellay, chcę przełożony generalny Bractwa, przygotował deklarację doktrynalną, którą przekazał kardynałowi Levadzie, ówczesnemu prefekta kongregacji nauki wiary.
Deklaracja z 2012 Roku
W tejże deklaracji doktrynalnej, którą chciał podpisać najbardziej na fundamencie, uzyskać oficjalne kanoniczne uznanie Bractwa i utworzenie prałatury personalnej – co miało mieć miejsce w czerwcu 2012 roku. Nie doszło do tego tylko i wyłącznie dlatego, że biskup Williamson, biskup Patrzycy, Malarewicz chyba, galaretę do wspólnego protestu opublikowali list, wysłali list do biskupa Fellaya, wzywając, by nie szedł tą drogą prowadzącą Bractwo do przepaści.
I wtedy bym powiedział do biskupa Fellaya: zrób najpierw porządek w siebie i potem się będziemy… A ten porządek oznacza wyrzucenie z doradztwa biskupa Williamsona, bo wkładał kij w szprychy tego rowerku, na którym zasuwał do Rzymu.
I Moi drodzy, w tej deklaracji doktrynalnej kwietnia 2012 roku biskup Fellay nie tylko uznał nauczanie soboru watykańskiego drugiego „interpretowane w duchu katolickiej tradycji‟ – a więc wypisz wymaluj hermeneutyka ciągłości Józefa Ratzingera, która na naszych oczach okazuje się być wydmuszką.
Co obserwujemy? Co teraz dzieje się w Rzymie? Nie ma żadnej ciągłości między soborem watykańskim drugim a tradycją – to była uda, to jest niemożliwe. Nie da się zinterpretować dokumentów tworzących nowy Kościół, Kościół człowieka, w ten sposób, by pasowały one do Kościoła Boga. To stało się jasne.
Uznanie Reformy Liturgicznej
Moi drodzy, biskup Fellay wówczas zaakceptował Sobór Watykański II interpretowane w duchu tradycji i uznał „ważność oraz prawowość promulgacji ksiąg liturgicznych posoborowych.‟
Jaka prawowitość? To było bezprawie, zamach na Kościół, spisek przeciwko Kościołowi, nielegalna próba narzucenia Kościołowi nie katolickiego, z judaizmu chowanego obrzędku, który mógłby zaspokoić pragnienia protestantów, ale dla katolików jest niemożliwe do przyjęcia.
Tymczasem biskup Fellay napisał wyraźnie: ważne i prawowitość promulgacji.
Pytanie o Konsekwencję
Czy zatem ów sławny YouTuber nie powinien uderzyć się najpierw w piersi? Biskup Fellay, swoje ciało, kiedykolwiek zaprotestował przeciwko temu, co chciałam zrobić biskup Fellay, przełożenie Bractwa?
Czy może raczej teraz widzi źdźbło w cudzym oku, ale belki we własnym już niekoniecznie? Bo łatwo teraz kogoś nazywać kolaborantem, zdrajcą i nie wiadomo co jeszcze.
A co samemu chciano zrobić? Dlaczego dążyło Bractwo i dąży nadal? Tylko spowolniło ze względu na opór, który udało się wywołać wewnątrz. Biskup Williamson dożyło dokładnie w tę samą stronę taką – co: zaszło do Rzymu, byle tylko zostali przyjęci, zostali pieczątką. A ceną za tę pieczętkę jest trzydzieści srebrników – gotowi do zdrady naszego Pana Jezusa Chrystusa.
I Bogu dzięki, że Opatrzność przez biskupa Williamsona tej zdradzie zapobiegła.
Tragiczne Położenie Kościoła
Ale Moi drodzy, to powinno nam uzmysłowić, w jak tragicznym położeniu jest dzisiaj Kościół święty – jak nieliczni są ci, którzy mają odwagę jeszcze nazwać rzeczy po imieniu, a nie bawić się w jakąś dyplomację, głaskany tylko.
Musi być przyjemnie, miło, jesteśmy tacy uśmiech dzieci. Oto test, pory roku, zbory, Moi drodzy, dotyczą rzeczy fundamentalnych, dotyczą naszego odkupienia i naszego zbawienia.
Nie Możemy Milczeć
I nie możemy milczeć, kiedy ofiara naszego Pana Jezusa Chrystusa zastępowana jest sztuczną. Nie możemy milczeć, mojej drodze, kiedy Kościół posoborowy staje się dzisiaj Kościołem Holokaustu – nowa religia, religia człowieka z nową doktryną, nowymi dogmatami, nową liturgią, nowymi kapłanami.
Wizyta Bergoglio na Węgrzech i Słowacji
Bergoglio teraz udał się z wizytą na Węgry, na Słowację. Po co tam pojechał? Trudno stwierdzić. Udał się na spotkanie z mniejszością żydowską i ubolewał, szaty rozdzielał nad ofiarami Holokaustu.
To znaczy czemu nie rozdziela swoich szedł na widok bluźnierstw przeciwko Mysłakowi Bożemu? Czemu sam w nich bierze udział? Dlatego, Moi drodzy, że współtworzą budowaną od kilkudziesięciu lat nową religię – religię Holokaustu, w której ofiary naszego Pana Jezusa Chrystusa zastąpiono pseudo-ofiarą.
I ta religia też ma swoich heretyków i ateistów, tych, którzy nie wierzą w Holocaust. Wykręć niebezpiecznie antysemici.
Krzyż - Głupstwo dla Pogan, Zgorszenie dla Żydów
Moi drodzy, chrystusowy krzyż jest głupstwem dla pogan i zgorszeniem dla Żydów – tak był, jest i do końca świata będzie, i nie uczycie się, że może być inaczej.
A skoro naród bożobójców nienawidził naszego Pana Jezusa Chrystusa, to tak samo nienawidził tych wszystkich, którzy trwają przy jego krzyżu, którzy nie wstydzą się swojej wiary, że nie dają sobie wmówić, że teraz trzeba wszystko po nowemu – aggiornamento, odnowienie.
Jan XXIII otworzył okna, żeby trochę przewietrzyć Kościół – że wszystkich prawie wywiało.
Jedyna Droga do Zbawienia
Nie dajmy sobie nigdy wmówić, że chrystusowy krzyż już jest, już nam nie potrzebny, że komukolwiek jest już niepotrzebny. Tak nauczy współczesny zacieka – deklaracja o zaniechaniu misji wśród Żydów, bo oni mają swoją drogę do zbawienia.
Nie ma innej drogi do zbawienia niż krzyż naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie ma innej ofiary, która daje życie, niż ofiara naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie ma innego nauczania, dzięki któremu poznając, które osiągniemy życie wieczne, niż nauczanie naszego Pana Jezusa Chrystusa.
A wszystko, co poza tym, to jedno wielkie kłamstwo. Ojcem kłamstwa jest szatan.
Odrzucimy to, co pochodzi od szatana, i przy wnim całym sercem do tego, co Chrystusowe.
Nadzieja w Łasce Bożej
Bóg nigdy nie opuszcza tych, którzy go szczerze i prawdziwie szukają, i każdemu, kto szczerze i prawdziwie jego szuka, daje wszelkie łaski, których ta dusza potrzebuje, aby trwać przy chrystusowym krzyżu i aby osiągnąć zbawienie, życie wieczne.
Nadchodzące Prześladowania
Dlatego, bez względu na to, jakie sztormy przed nami, jakie okropieństwa, a może i obozy kominowe – kto wie, bo już takie w Polsce budują: ośrodki izolacji dla osób podejrzanych o zakażenie COVID-19.
Może czeka nas powrót do tego, co było kilkadziesiąt lat temu, gdy już nasz naród poddany został zbrodni ludobójstwa. Nie zdziwiłbym się, gdyby czekało nas to w…
Ale mamy, mojej drodze, ze sobą zawsze chrystusowy krzyż jako znak nadziei, znak, który daje siłę, który przypomina o tym, że Chrystus pokonał szatana, że dobro jest silniejsze od zła.
Grzybobójcy mogli przybić do krzyża, ale On zmartwychwstanie. I nawet jeżeli nas potomkowie tamtych zbrodniarzy będą dzisiaj zabijać nasze ciała, to trwający w Chrystusie zmartwychwstaniemy.
Zakończenie - Przykład Arcybiskupa Nowowiejskiego
Doskonale rozumiał to arcybiskup Antoni Julian Nowowiejski, który tak umiłował krzyż, że oddał za niego swoje życie.
I obyśmy, Moi drodzy, potrafili tę jego postawę Polaka i katolika naśladować.
Krzyż nie był dla niego kawałkiem złota, czymś, co powodowało, że budził podziw dla jego godność chrystusowego kapłana, biskupa, którą otrzymał – nie służyła mu po to, żeby szukać swojej chwały, uznania, wykorzystywać swoich korzyści. Ale cały swój kapłaństwo, biskupstwo poświęcił Kościołowi, poświęcił swoim owcom, swoim kapłanom, poświęcił i nam pozostawił przepiękny, poruszający przykład.
Kontrast ze Współczesnymi Hierarchami
Przykład, o którym w ogóle się nie mówi, bo nie pasują do tej nowej posoborowej wizji Kościoła otwartego, ekumenicznego.
Wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby taki arcybiskup Ryś czy jakiś jego kolega znaleźli się w takich warunkach? Czy którykolwiek z nich schyliłby się potem po krzyż, czy może jeszcze 3D, żeby przypodobać oprawcy z naszego Pana Jezusa Chrystusa?
Modlitwa Końcowa
Dziękujemy, Moi drodzy, za chrystusową mękę, za tę niesłychaną dobroć, którą Bóg nam okazał z ofiar, ując siebie. Sorry za nasze grzechy. Min, kiedy nie przepraszaj, my za to, że tak często Bożą łaskę lekceważymy, że tak mało gorliwie z nią współpracujemy.
Dziękujemy za to, że tak obficie jest nam ona udzielana w tych czasach ciemności, w tych czasach zamętu.
I prosimy Niepokalanej Dziewicy, Matkę Bożą Bolesną, której święto obchodzić będziemy jutro, o to, aby pomogła nam Ona w trwaniu przy chrystusowym krzyżu, który jest głupstwem dla pogan, zgorszeniem dla Żydów.
„Ciągło dnia ojca, matki, brata i żadnego przyjaciela skądże pocieszenie nie mam. Nić wołałabym stokroć umrzeć, niż widzieć żołnierza złego, co przebił bok syna mego.‟
Amen. Miejscowość.
